Biblia Gutenberga — początek nowego świata
Zanim pojawił się Gutenberg
Historia druku nie zaczyna się w Moguncji w połowie XV wieku. Zaczyna się znacznie wcześniej i znacznie dalej — w Chinach, gdzie już około roku 1000 naszej ery rzemieślnicy drukowali ruchomymi elementami trójkolorowe banknoty, zabezpieczone przed fałszowaniem. Techniki drzeworytnicze znane były w Azji Wschodniej od stuleci. Do Europy docierały jedwabnym szlakiem idee i towary, ale technologia masowego druku — jeszcze nie.
Europa drukowała inaczej: ręcznie. W klasztornych skryptoriach mnisi spędzali całe lata, przepisując jedną księgę. Doświadczony skryba mógł w ciągu dnia zapisać kilka stron — przy odrobinie szczęścia i dobrym świetle świecy. Biblia, ze swoimi setkami rozdziałów, była przedsięwzięciem na miesiące lub lata. Gotowy egzemplarz kosztował fortunę — był dosłownie wart tyle, co majątek ziemski. Posiadała go garstka: klasztory, katedry, najzamożniejsi możnowładcy. Dla zwykłego człowieka Biblia była czymś, czego nigdy w życiu nie tknął własną ręką.
Jan Gutenberg i jego wynalazek
Jan Gutenberg — złotnik i drukarz z Moguncji — nie wymyślił druku od zera. Ale dokonał czegoś, co okazało się prawdziwym przełomem: połączył w jedną sprawnie działającą całość kilka wcześniej znanych elementów. Opracował urządzenie do precyzyjnego odlewania ruchomych czcionek ze stopu metali, dostosował istniejącą konstrukcję prasy (wzorowaną na prasach do wyciskania wina i oliwy) do potrzeb druku, opracował odpowiedni rodzaj farby drukarskiej i dobrał właściwy papier.
Kluczem był system ruchomych, wymiennych czcionek metalowych. Każda litera odlewana była osobno — można ją było wielokrotnie używać, przestawiać, składać w nowe słowa i zdania, a po wydrukowaniu — rozkładać i układać na nowo. To, co skryba tworzył przez rok, drukarz mógł złożyć w tygodnie, a następnie odtworzyć w dziesiątkach identycznych kopii.
Biblia jako pierwsze wielkie dzieło druku
Pierwszą wielką księgą wydaną nową metodą — i zarazem pierwszą drukowaną Biblią w historii Europy — stała się łacińska Wulgata Hieronima. Dziś znamy ją jako Biblię Gutenberga lub Biblię czterdziestodwuwierszową, od liczby wierszy w każdej kolumnie tekstu.
Gutenberg zaprojektował swoje dzieło z artystyczną ambicją: strony układane były w dwie szpalty, naśladując układ ręcznie pisanych rękopisów klasztornych. Czcionki dobrano tak, by przypominały kaligraficzne pismo skrybów. Efekt miał być nie tylko użytkowy, ale i piękny — godny świętej Księgi.
Tempo pracy w drukarni Gutenberga dzisiejszego czytelnika może zaskoczyć. Wydrukowanie jednej strony zajmowało trzy dni: pierwszego dnia papier moczono, by odpowiednio przyjął farbę, drugiego drukowano, trzeciego suszono arkusze. Dopiero potem strony trafiały do iluminatora, który ręcznie dodawał zdobienia i inicjały — bo kolorowych ornamentów maszyna jeszcze nie umiała odtworzyć — a na końcu do introligatora.
Przez pierwsze cztery lata pracy drukarni Gutenberga powstało około 180 egzemplarzy Biblii. Brzmi to skromnie — ale wyobraźmy sobie, ile czasu zajęłoby ręczne przepisanie 180 kompletnych Biblii. Kilka ludzkich żywotów.
Biblia Gutenberga (ok. 1455) — pierwsza drukowana Biblia w Europie, złożona w dwóch szpaltach imitujących rękopisy klasztorne; dziś zachowanych jest około 49 egzemplarzy
Koniec średniowiecza, początek ery czytelnictwa
Wynalazek Gutenberga — upowszechniony w Europie w drugiej połowie XV wieku — jest jedną z tych cezur, po których nic już nie wróciło do poprzedniego stanu. Historycy nie bez powodu uważają jego drukarnię za jeden z symbolicznych progów kończących epokę średniowiecza.
Skutki były lawinowe. Dziesięć lat po uruchomieniu pierwszych drukarni funkcjonowało ich w Europie już sto. Kilkadziesiąt lat później — ponad tysiąc. Cena książki dramatycznie spadła. Tekst, który wcześniej istniał w jednym lub kilku egzemplarzach, teraz powielany był w setkach identycznych kopii. Błąd przepisywaczy przestał się mnożyć przy każdej nowej kopii — tekst mógł być zweryfikowany, poprawiony i powielony w tej poprawionej formie.
Dla historii Biblii miało to konsekwencje fundamentalne. Przekłady, które wcześniej istniały w kilku rękopisach krążących wśród wąskiej elity, teraz mogły w ciągu miesięcy dotrzeć do tysięcy rąk. Kiedy Marcin Luter przybije swoje tezy do drzwi kościoła w Wittenberdze w 1517 roku, drukarnia sprawi, że w ciągu kilku tygodni przeczyta je cała Europa. Kiedy w 1522 roku ukończy tłumaczenie Nowego Testamentu na język niemiecki, pierwsze wydanie rozejdzie się błyskawicznie. Bez Gutenberga reformacja wyglądałaby zupełnie inaczej — albo nie wyglądałaby wcale.
Faksymile strony Biblii Gutenberga zestawione z kartą rękopiśmiennego rękopisu klasztornego tego samego fragmentu. Różnica w jakości i precyzji tekstu — przy identycznym układzie kolumn — unaocznia, jak wielkim krokiem był wynalazek ruchomej czcionki.
Biblia jako dzieło sztuki
Paradoksem epoki druku jest to, że pierwsze drukowane Biblie były zarazem dziełami sztuki porównywalnymi z najpiękniejszymi rękopisami. Gutenberg i jego następcy rozumieli, że książka to nie tylko nośnik tekstu — to przedmiot, który ma zachwycać. Iluminatorzy nadal ręcznie zdobili inicjały i marginesy. Introligatorzy oprawiali tomy w skórę z metalowymi okuciami. Papier dobierano starannie.
Z biegiem lat, gdy druk stawał się coraz tańszy i powszechniejszy, pojawiły się też wydania skromniejsze, poręczniejsze, przeznaczone nie do biblioteki katedralnej, ale do kieszeni wędrownego kaznodziei lub na półkę mieszczańskiego domu. Ta ewolucja — od monumentalnego foliału do podręcznego tomiku — sama w sobie opowiada historię demokratyzacji dostępu do Słowa.
Ruchome czcionki metalowe — wynalazek Gutenberga, który w ciągu kilkudziesięciu lat zmienił oblicze Europy i sprawił, że Biblia stała się dostępna dla każdego