Erazm z Rotterdamu — człowiek, który wrócił do oryginału
Europa na przełomie epok
Koniec XV i początek XVI wieku to czas, gdy Europa budzi się z wielowiekowego snu. Renesans przynosi ze sobą hasło, które staje się intelektualnym programem całego pokolenia: ad fontes — „do źródeł". Artyści wracają do antyku. Filozofowie sięgają po oryginalne greckie teksty Platona i Arystotelesa zamiast ich średniowiecznych komentarzy. A uczeni biblijni zaczynają zadawać pytanie, które przez wieki było nieomal herezją: czy Wulgata Hieronima — jedyna autoryzowana Biblia Kościoła zachodniego od ponad tysiąca lat — jest naprawdę wiernym przekładem oryginałów?
Jednym z tych, którzy postawili to pytanie najgłośniej i odpowiedzieli na nie z największą starannością, był Erazm z Rotterdamu — humanista, kapłan katolicki, myśliciel i ironista, którego korespondencja z blisko pięciuset wpływowymi ludźmi Europy czyniła z niego nieformalny intelektualny ośrodek całego kontynentu.
Człowiek, który kupował książki
Erazm urodził się około roku 1469 w Rotterdamie jako nieślubny syn księdza i córki lekarza. Wychowany przez augustianów, przyjął święcenia kapłańskie, ale już w młodości wymknął się klasztornym murom — najpierw jako sekretarz biskupa, potem jako wieczny podróżnik i niezależny uczony, krążący między Paryżem, Londynem, Lowanium, Bazyleą i Rzymem.
Był człowiekiem o niezaspokojonej intelektualnej chciwości. Jego słynne powiedzenie oddaje charakter tej pasji najcelniej: „Gdy mam trochę pieniędzy, kupuję książki, a jeśli coś mi zostaje, kupuję jedzenie i ubrania." Kolekcjonował rękopisy, uczył się języków, pisał z żywiołową produktywnością — jego dzieła zebrane liczą dziś ponad sto tomów.
Późna nauka, wczesne owoce
Zaskakuje jeden fakt z biografii Erazma: naukę języka hebrajskiego rozpoczął dopiero po czterdziestce — późno jak na standardy ówczesnej filologii. Greka i łacina były mu bliskie od młodości, ale hebrajski okazał się wyzwaniem, któremu nigdy w pełni nie sprostał. Tym bardziej imponuje, że jego praca nad Nowym Testamentem — napisanym po grecku — była filologicznie rewolucyjna.
Erazm przez lata zbierał i porównywał greckie manuskrypty Nowego Testamentu. Zestawiał je, notował rozbieżności, szukał najstarszych i najbardziej wiarygodnych odpisów. Wynik tej pracy ukazał się w roku 1516 — rok przed wystąpieniem Lutra w Wittenberdze — jako dwujęzyczne wydanie Nowego Testamentu: oryginalny tekst grecki w jednej kolumnie i nowe, własne tłumaczenie na łacinę w drugiej.
Grecki Nowy Testament — bomba filologiczna
Wydanie Erazma było rewolucją z kilku powodów jednocześnie.
Po pierwsze — sam fakt zestawienia greckiego oryginału z łacińskim przekładem był aktem intelektualnej odwagi. Oznaczał on, że Wulgata — tekst przez ponad tysiąc lat uznawany za autorytet — może być weryfikowana i korygowana. Erazm wykazał, że Hieronim popełnił błędy lub dokonał interpretacyjnych wyborów, które późniejsza tradycja kościelna potraktowała jako nienaruszalne dogmaty.
Po drugie — nowe łacińskie tłumaczenie Erazma było pod względem stylistycznym i filologicznym znacznie precyzyjniejsze niż tekst Wulgaty. Erazm pisał czystą, klasyczną łaciną humanistyczną — nie kościelną łaciną późnoantyczną. Różnica była uderzająca dla każdego wykształconego czytelnika epoki.
Po trzecie — samo wydanie greckiego tekstu Nowego Testamentu drukiem oznaczało, że każdy uczony w Europie mógł teraz samodzielnie sięgnąć po oryginał. Już nie musiał polegać na autorytecie Kościoła lub na dostępie do jednego z rzadkich rękopisów. Tekst był dostępny, porównywalny, dyskutowalny.
Warto odnotować uczciwie jedno ograniczenie pracy Erazma: przy opracowywaniu wydania dysponował stosunkowo nielicznymi i niezbyt starymi manuskryptami greckimi. Ostatnich kilku wersetów Apokalipsy świętego Jana nie znalazł w żadnym dostępnym mu greckim rękopisie — dlatego przetłumaczył je z powrotem z łaciny Wulgaty na grecki, czego był świadomy i o czym sam pisał. Późniejsi uczeni korygowali te braki, sięgając po kolejne, starsze manuskrypty — ale fundament, który Erazm położył, pozostał trwały.
Erazm z Rotterdamu (ok. 1469–1536) — humanista, który w 1516 roku wydał drukiem grecki Nowy Testament i własne tłumaczenie łacińskie, podważając po raz pierwszy monopol Wulgaty
Erazm i reformatorzy
Wpływ wydania Erazma na reformację był bezpośredni i ogromny. Marcin Luter zapoznał się z grecko-łacińskim wydaniem Erazma na rok przed przybiciem swoich tez w Wittenberdze — i wysoko je ocenił. Właśnie tekst Erazma posłużył mu jako podstawa, gdy w 1522 roku w ciągu jedenastu tygodni przetłumaczył Nowy Testament na język niemiecki.
Ulrich Zwingli — reformator Zurychu — był równie głęboko ukształtowany przez myśl Erazma. Wydanie greckie czytał i przestudiował uważnie, zanim wystąpił ze swoimi postulatami reformacyjnymi.
Sam Erazm znalazł się jednak w pozycji człowieka, który rozpalił ogień, a potem z niepokojem obserwował, jak wymyka się spod kontroli. Z Lutrem prowadził ostre, słynne polemiki — szczególnie w kwestii wolnej woli. Pozostał katolikiem do końca życia, krytykując zarówno nadużycia własnego Kościoła, jak i to, co uważał za radykalizm reformatorów. Był reformistą, nie rewolucjonistą — chciał oczyścić Kościół od wewnątrz, nie burzyć go do fundamentów.
„Gdy mam trochę pieniędzy, kupuję książki, a jeśli coś mi zostaje, kupuję jedzenie i ubrania." — Erazm z Rotterdamu
Poliglota Antwerpska — dzieło zbudowane na fundamencie Erazma
Kilka lat po ukazaniu się greckiego Nowego Testamentu Erazma, w Hiszpanii powstała Poliglota Kompluteńska — starannie przygotowane filologicznie wydanie całej Biblii w językach oryginalnych i łacińskim przekładzie, zrealizowane na zlecenie kardynała Jiméneza de Cisnerosa. Choć filologicznie solidniejsza od dzieła Erazma, nie zyskała jego natychmiastowej popularności — ukazała się z opóźnieniem i w mniejszym nakładzie.
Obie te prace stały się jednak fundamentem dla kolejnego monumentalnego projektu: Poligloty Antwerpskiej, zwanej Biblia Regia, wydanej w roku 1572 na zlecenie króla Filipa II Hiszpańskiego. Było to dzieło na miarę epoki — kompletna Biblia wydrukowana równolegle w pięciu językach: hebrajskim, greckim, aramejskim, syryjskim i łacińskim. Każda strona to filologiczne arcydzieło typografii, pozwalające uczonemu zestawić teksty ze sobą kolumna przy kolumnie.
Biblia Regia stała się niezbędnym narzędziem pracy dla wszystkich poważnych tłumaczy następnych dziesięcioleci. Korzystano z niej przy przekładach tej rangi co angielska Biblia Króla Jakuba i polska Biblia Gdańska — dwa najważniejsze protestanckie tłumaczenia swoich tradycji językowych, o których mowa w kolejnych rozdziałach.
Faksymile strony Poligloty Antwerpskiej z pięcioma równoległymi kolumnami tekstu biblijnego oraz strony tytułowej greckiego Nowego Testamentu Erazma z 1516 roku. Zestawienie obu dokumentów pokazuje, jak w ciągu pół wieku humanistyczna filologia przeobraziła sposób wydawania i studiowania Pisma Świętego.
Dziedzictwo powrotu do źródeł
Erazm nie przetłumaczył Biblii na żaden język narodowy. Nie założył Kościoła, nie wbijał tez w drzwi kościołów, nie ginął na stosie. A jednak jego wpływ na historię tekstu biblijnego jest nie do przecenienia.
Ustanowił zasadę, która odtąd stała się niepodważalna: przekład Biblii musi opierać się na językach oryginalnych — hebrajskim i greckim — a nie na wcześniejszych tłumaczeniach. Każde tłumaczenie z tłumaczenia mnoży odchylenia od źródła. Tylko powrót do oryginału daje gwarancję wierności.
Ta zasada, sformułowana przez flamandzkiego humanistę w pierwszych dekadach XVI wieku, obowiązuje do dziś. Wszystkie poważne współczesne przekłady Biblii — od Biblii Tysiąclecia po angielską New International Version — tworzone są bezpośrednio z tekstów hebrajskich i greckich, tak jak chciał Erazm.
Poliglota Antwerpska (Biblia Regia, 1572) — Biblia wydrukowana równolegle w hebrajskim, greckim, aramejskim, syryjskim i łacińskim; narzędzie pracy tłumaczy Biblii Króla Jakuba i Biblii Gdańskiej